niedziela, 8 stycznia 2017

Warsztaty w Krzywym Kominie

0

Ostatnie miesiące, roku minionego 2016, owocowały dla mnie w zaskakujące chwile, nowe wyzwania i cudowne osoby, które miałam okazję spotkać na swojej drodze.
W skutek zawirowań losu, dostałam propozycję prowadzenia warsztatów z szycia w Krzywym Kominie we Wrocławiu.
Muszę wspomnieć kilka słów o tym miejscu. Wcześniej bowiem nie miałam pojęcia, że takie miejsce jest w stolicy Dolnego Śląska. Miejsce pełne kreatywności, która aż wisi w powietrzu. Miejsce, gdzie każda spotkana osoba nas wzbogaca. Miejsce, w którym ogranicza nas tylko nasza wyobraźnia. Jeśli tylko szukacie ciekawych warsztatów dla siebie, czy zajęć dla swojego dziecka. W Krzywym Kominie na pewno znajdziecie coś dla siebie i się nie zawiedziecie.

Propozycja prowadzenia zajęć z podstaw szycia spadła na mnie znienacka. Miałam chwilę zwątpienia czy podołam. Jednak zaryzykowałam, a podjęte ryzyko zaowocowało niezapomnianymi momentami, wesołymi wspomnieniami i świetnymi osobami, które miałam przyjemność poznać.
Z tego miejsca chciałabym podziękować wszystkim uczestniczkom za cierpliwość do mnie i mojego gadulstwa. Za chęć nauki i ciekawość. Za wspólne zwariowane chwile i plotki przy kawie w kuchni. I za bakcyla, którego chętnie łapałyście. Który niestraszny był, choć wisiał w powietrzu niczym grypa. Dziękuję :*

Prowadzone przeze mnie zajęcia w Pracowni Ubioru odbyły się w ramach projektu Laboratorium Designu i Sztuki, które jest współfinansowane przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Pieczę nad wszystkim sprawuje Fundacja Open Mind. 







Prowadzenie zajęć było dla mnie nie lada wyzwaniem. Grupa obcych osób. A wśród nich okazało się, że jest moja "fanka"! Znała mnie z Instagrama i FB i na zajęcia trafiła właśnie dzięki śledzeniu moich postów na FB. Basiu ściskam Cię z tego miejsca :* 





Zajęcia trwały kilka weekendów z rzędu, po kilka godzin dziennie. Szyłyśmy głównie z dzianin dresowych. Dzianiny od Mamototo.pl nas nie zawiodły. Świetna jakość i wygląd.




Ja również wybierając strój na zajęcia, miałam w głowie to, że musi mi być wygodnie. Poza tym ucząc szyć "dresy" chciałam pokazać, że sama w nich chodzę. I  że "dres" nie zawsze musi być taki oczywisty. Na sobie na poniższych zdjęciach miałam bluzkę z dzianiny dresowej pętelkowej od Mamototo.pl , która przez cały dzień pozwoliła mi czuć się świetnie i wygodnie. Bluzka pasuje mi zarówno do spódnic jak i do dżinsów. Ściągacze nadają luzu, jednak sam krój i fason bluzki nie są typowo sportowe. Dzięki temu bluzkę mogę założyć swobodnie nie tylko idąc na siłownię.














Zdjęcia wykonała nieoceniona Justyna z Hoo-hoo Handmade. Jak po czapki/kominy czy inne cuda na szydełku, to tylko do niej! Pamiętajcie ;)

Post powstał we współpracy z Mamototo.pl oraz Fundacją Open Mind

W kolejnej odsłonie pokażę kilka zdjęć z wystawy, która trwa do końca stycznia w Krzywym Kominie. Można na niej zobaczyć wszystkie rzeczy, jakie powstały m.in. pod moim okiem. Już teraz Was zapraszam :)

Pozdrawiam, P. 

poniedziałek, 19 września 2016

Hi, I'm Batman!

5

Swego czasu, w mediach społecznościowych, można było natknąć się na plagę zdjęć przedstawiających np. mamy i ich supermoce. Zatem wszem i wobec, niniejszym informuję, iż moją supermocą jest uszczęśliwianie mojego syna. 

Marcel jest zafascynowany Superbohaterami wszelkiej maści. Nie ma dnia, bym spod któregoś mebla nie wyjęła a to głowy Batmana, a to nogi Hulka, czy ręki z młotem Thora. Bluza z peleryną jest ucieleśnieniem marzeń mojego dziecka. Szycie jej to była wielka przyjemność. Uzyskany efekt zadowala moje ego. A rozradowane oczy Pierworodnego sprawiają, że rośnie mi serce. 

Bluza uszyta w całości z dzianiny pętelkowej. Peleryna i rękawy są z nadrukiem logo Batmana. Dekolt wykończony ściągaczem, ukryty szew na karku dopełnia estetyki. Głowa Batmana na piersi zmalowana moimi własnymi dziesięcioma palcami, z pomocą szablonu znalezionego w internecie. 
Peleryna w każdej chwili może zostać zdjęta i schowana...wszak SuperBohater czasem musi być w kamuflażu. 

Miłego oglądania :) 











Pozdrawiam, P. 

wtorek, 12 lipca 2016

Wiosenne dresy

5

Dziś pokażę Wam dwie pary spodni i bluzę, które powstały na wiosnę. 


Mogłabym tutaj napisać milion powodów, dla których nie pokazałam tych rzeczy wcześniej.
Bo dużo zajęć.
Bo nie nadążam robić zdjęć.
Bo nie było pogody do zrobienia ładnych zdjęć.
A potem, gdy już je zrobiłam, nie miałam kiedy je obrobić.
Ale chyba najbliższe prawdy będzie: zwyczajnie mi się nie chciało. Czy ktoś jeszcze czyta blogi? (?!)

Dzisiejszy post jest trochę z obowiązku. Trochę dlatego, że przecież nie każdy jednak spędza całe dnie na FB. Niektórzy mają życie też poza nim i czasem tylko zaglądają do internetu. Może jesteś jedną z tych osób...w takim razie ten post jest dla Ciebie :) 
I trochę też dla mnie samej. By przypomnieć sobie, że świat i internet nie kończą się na facebook'u ;)

Spodnie to mój ulubiony od jakiegoś czasu wykrój z Knippie. Można go nabyć tutaj <klik> 
Uwielbiam ten model. Wąski w pupie, krok nie wisi do kolan, dopasowane nogawki z zaszewkami. Spodnie leżą świetnie na moim chudzielcu. Obie pary spodni to ten sam fason. Jednak w niebieskich portkach pominęłam wstawkę w kroku. W żółtym egzemplarzu, mimo tej wstawki, nie merda się między nogami nadmiar materiału. Cały fason naprawdę jest szczupły i nie jest odmianą spodni baggy (Ufff!)

Bluza to sprawdzony raglan, wykrój wyjęty z czeluści innych odrysowanych modeli. Dodałam kieszenie i zapięcie na zamek, dorzuciłam ściągacz wokół dekoltu jak w bluzach bejsbolowych.

Całość w rozmiarze 110.

A czy Wy macie swoje ulubione wykroje, do których chętnie wracacie? Czy za każdym razem szukacie czegoś nowego? Dajcie znać co u Was :*
















Pozdrawiam, P.

czwartek, 23 czerwca 2016

Ubrania do zadań specjalnych

0

Kocham szyć. Dlaczego?
Bo mogę.
Bo dzięki niemu mam wpływ na to, jakie rzeczy nosi moje dziecko. Z dobrej jakości materiałów. I przede wszystkim, podczas produkcji, nie wykorzystujące siłę roboczą małych dzieci w fabrykach pracy na wschodzie. Przesadzam? Może. Pewnie tak. Ale, gdy szyję te ubrania sama, wiem, że nie robię tego za miskę ryżu.
Bo szycie daje mi wolność. Daje mi swobodę. Dzięki niemu mogę wyżyć się artystycznie. Pokłady kreatywności, które w sobie mam (a tak "skromnie"mniemam) mają swoje ujście. 
Bo jest przejawem mojej miłości do syna. Jemu poświęciłam swoją pasję. Nie umiem inaczej i bardziej pokazać mu, że go kocham. 




Koszulka raglanowa w r. 110. Ukochany wykrój, zmęczony w tym sezonie chyba maksymalnie. 
Ale czy kupując koszulki w sieciówkach, patrzymy na fasony? Szukamy nowych? Nie. Wszystkie koszulki na jedno kopyto, różnią się co najwyżej kolorem. 
Więc dlaczego nie korzystać z jednego wykroju, sprawdzonego? Bez ryzyka. 


Spodenki lniane to kolejne oblicze jednego i tego samego wykroju co tutaj <klik>. Przedłużyłam, dodałam mankiety, zmieniłam pasek. Uwielbiam len latem. W 30-stopniowym upale sprawdza się doskonale. 


Kapitan statku pirackiego potwierdził - Ahoj! Rzucamy kotwicę! 
Żadne wojaże mu nie straszne w takim stroju. 













Chodzi mi po głowie tutek na taki pasek. Co Wy na to? Byliby chętni?

Pozdrawiam, P.