piątek, 24 maja 2013

Batystowa sukienka

8

Normalnie katastrofa! Miałam już napisanego ładnego posta, wklejone zdjęcia....jedno niefortunne kliknięcie (nie wiem nawet co dotknęłam!) i wszystko wykasowane...muszę pisać na nowo. A wena poszła daleko w świat....

Sukienka z brązowego cieniowanego batystu, kupionego parę dni temu.
Model 134 z Burdy 05/2013.
 
 
Darowałam sobie kokardę na biuście, bo do mnie nie przemawia.
 
 
 
 
 
 
Tył.
 
 

Dół ładnie zaprasowałam, podwinęłam i podkleiłam klejem w taśmie, którego osobiście jestem fanką. Dobrze się sprawdza w takich miejscach jak odszycia (dekoltu i pach - dziś też podkleiłam na szwach odszycia, żeby się nie odwijały) i podwinięcia dołów.
 
 
 
Batyst jest jednym z moich ulubionych materiałów. Dobrze się go szyje, nie naciąga się, nie strzępi jakoś strasznie. Dobrze układa i świetnie nosi, szczególnie latem.
 
Fason sukienki również mi odpowiada, bo przy mojej figurze gruszki, świetnie opływa biodra i uda, wyszczupla optycznie. Ładny dekolt podkreśla szyję, a spory dekolt na plecach kusi by opalić szybko plecy ;)
 
Pozdrawiam, P.


poniedziałek, 20 maja 2013

Spódniczka dla 6-latki i zakupy

1

Zacznę od tego, że został mi znów pas materiału w pozostałości po spódnicy maxi z poprzedniego posta. (Nawiasem mówiąc, dziękuję za wszystkie pochwały względem tej spódnicy.) Materiał na jednym z brzegów miał pas porzecznych linii i ta strona właśnie mi została. Powstała z niego spódniczka kolejna już dla Amelki- 6 letniej córki koleżanki. Pas materiału zszyłam i wciągnęłam gumkę w pasie. Pasy, które normalnie szły pionowo, na spódnicy wyszły poziomo. Zapomniałam bowiem wspomnieć poprzednio, że swoją maxi szyłam nie wzdłuż nitki prostej, a tej poprzecznej, bo tak biegły pasy, a chciałam je mieć po długości, żeby wysmuklały wzdłuż sylwetkę.
 
Gdy zarys spódnicy już był i wyglądał tak:
 
Wpadłam na pomysł, jak wykorzystać ten pasek na dole, który szedł w dół pionowo. 
 
 
Ponieważ pas ten już w takim stanie imitował falbanę, stwierdziłam, że ten wygląd podkreślę. Wszyłam okrągłą gumę po linii łączenia. Wszyłam ją ściegiem zygzakowym mocno naciągając gumkę.
Efekt taki jak widać poniżej - moim zdaniem wygląda jak przyszyta falbana. Dół obszyłam gęsto zygzakiem bez podwijania, dzięki czemu podkreśliłam efekt falowania.
 
 
A poza tym robi się co raz cieplej i oczywiście marzą mi się nowe w tym sezonie sukienki letnie. Od wczoraj męczyłam Męża, żeby podjechał ze mną do sklepu z materiałami i się dziś zlitował. Potrafię być upierdliwa ;)
I zakupiłam:
1) bawełna na spodnie, szorty do kolana lub capri 3/4, jeszcze nie zdecydowałam.
 
 
 
 
2) Coś jak grubsza żorżeta, mocno się strzępi, ładnie układa i lejące. Idealnie na sukienkę.
 
 
 
3) Haftowany cieniowany batyst (jego kupiłam jakieś 2 tyg. temu) i on pójdzie na pierwszy ogień. Mam już wybrany fason i liczę, że dziś uda mi się zrobić wykrój, jak Synek pójdzie spać wieczorem.
 
 


 
Pozdrawiam, Patrycja ;)

środa, 15 maja 2013

Spódnicowy szycioszał

12

Uwielbiam kiecki, mówiłam już?
Chyba nie, więc oświadczam jak następuje: uwielbiam kiecki pod każdą postacią. Spódnice i sukienki. Choć sukienki chyba bardziej. Ale wzięło mnie na szycie spódnic. Dwóch dokładnie.

Pierwszą z nich uszyłam dziś w jakieś 40 min. Prosta sprawa, zszyć bok, podwinąć dół, na górze tunel i wciągnąć gumkę. Materiał to jersey, którego nie darzę miłością bezwzględną, ale trudno. Materiał zakupiłam na allegro i okazał się nie do końca taki, jaki myślałam, że będzie. Kupowałam z myślą o sukience, jednak doszłam do wniosku, że jako sukienka będzie opinał wszystkie moje krągłości i to nie koniecznie te "dobre". Moje znienawidzone boczki wyglądałyby jak opona do tira. Więc postanowione zostało: spódnica. Szyło się szybko i bez większych problemów. Ostatnie zmagania z elastycznymi materiałami jak widać nie poszły na marne i moje umiejętności (oraz cierpliwość) chyba trochę wzrosły.
 
 
 
 
Druga uszyta jest z materiału, którego nie potrafię zidentyfikować. Jest koloru niby fioletowego, jednak mieni się na brązowo. Miękki, dobrze się układa, okropnie się strzępi. Kieszenie na biodrach, z tyłu kryty zamek, prosty rozporek. Fason tulipana. Mam w pasie i biodrach więcej jak manekin i na mnie się ona lepiej układa jak na nim i tak nie odstaje.
Model 127 z burdy 09/2011.

A poza tym mam problem, żeby poniższe zdjęcia powiększyć do odpowiednich rozmiarów. Będę dalej próbować, cierpliwości.
 
 
 
 
 
Pozdrawiam, Patrycja :)
 

piątek, 3 maja 2013

Maszyna prosąsiedzka i sukienka w grochy

4

To, że szycie jest ostatnio bardzo modne, na pewno już zauważyłyście. Ja szyję, bo szyje moja Mama i Siostra, szyła Babcia. Co prawda Babcia jedynie podrzucała firanki, spódnice itp. drobne rzeczy, jednak Mama i Siostra to prawdziwe mistrzynie. Oj będę musiała pokazać chyba ich dzieła wybrane w najbliższym czasie...;)
W każdym razie szyć zaczynają osoby, które wcześniej nie miały z tym nic wspólnego. Często takie, które nawet w domu nie miały maszyny po babci. Cieszy mnie to, bo dzięki temu na mnie nikt już nie patrzy jak na "zjawisko". To co kiedyś było koniecznością ze względu na braki w sklepach, teraz jest luksusem ze względu na przesyt w sklepach.

Jednak moja maszyna, a raczej Maszyna, okazuje się nie tylko Przyjaciółką, ale też prospołecznym urządzeniem, które zacieśnia więzi sąsiedzkie! :)
Dwa dni temu o zacnej porze wieczornej, gdy Syn szalał w piżamie przed spaniem - pukanie do drzwi. Spodziewałam się Męża, jakie było moje zaskoczenie, gdy na progu zobaczyłam kobiecinę w kapciach i szlafroku. Wmurowało mnie lekko, bo tak odzianej osoby się nie spodziewałam i podejrzewam, że moja mina była raczej wymownie zaskoczona jak reszta mnie :) Okazało się, że tą roznegliżowaną, ale nie za bardzo, osobą była nowa Sąsiadka. Drogą pantoflową dowiedziała się, że jestem posiadaczką Maszyny, która hula u mnie aż miło. I przyszła po prośbie. Z poprutym gorsetem. Ehhh i znów zatęskniłam za overlokiem. Podszyłam na tyle ile byłam w stanie, igłą do tkanin elastycznych, ściegiem elastycznym. Efekt końcowy nawet zadowalający. I przy okazji stwierdziłam, że TEN ścieg jest lepszy od innych i chyba się lepiej sprawdzi na kolejnych bluzkach z jerseyu, które czekają w kolejce na szycie.
Co śmieszne, to mieszkamy tu przecież 2 miesiące i generalnie nikogo poza portierami nie znam do tej pory. Więc nie mam pojęcia jak się Sąsiadka dowiedziała, że ja szyjąca jestem. Krasnoludki? ;)

A to sukienka z dzianiny, którą zaczęłam szyć przedwczoraj a skończyłam wczoraj. Materiał kupiłam na allegro i akurat nie jest jakoś bardzo trafiony. Tzn., że na ekranie monitora bardziej mi się podobał. Myślałam, że będzie cieńszy i bardziej lejący, na sukienkę wiosenno-letnią. Wyszła sukienka wiosenno-jesienna. Materiał jest nawet lekko ciepły, akurat do rajstop i okrycia wierzchniego, czyli w sumie na majówkę :D

Sukienkę zestawiłam z czerwonym żakietem, bo wydaje mi się, że tak pasuje i tak będę ją nosić. Oczywiście do tego wysokie buty.

Model 126 z burdy 05/2013.
 
 
 
 Dekolt i ramiona obszyłam czarną lamówką.

 
 
 
Został mi pas materiału, którego idealnie wystarczyło na spódniczkę na 6-latki. Szybka robota, zszyłam, wciągnęłam gumkę, doszyłam kokardę z aksamitki na przodzie i gotowe. Spódniczka wędruje do Córeczki koleżanki, która już widziała zdjęcie spódnicy i nie może się doczekać, aż ją dostanie :)