środa, 4 lutego 2015

Śniegowe pingwiny

13

Zimy jak nie było, tak nie ma. Jednak przezorny zawsze ubezpieczony. 

Tak pomyślałam kilka dni temu. Zatem korzystając z okazji, że byłam blisko ulubionego sklepu z tkaninami we Wrocławiu, podjechałam z zamysłem kupić ortalion oraz coś ciepłego do środka. Jeszcze wtedy nie byłam zdecydowana: pikówka z ociepliną czy wystarczy polar. Półka aż uginała się od ortalionów w różnych kolorach, od chabru po neonowy róż. Jednak ten w pingwiny na śniegu niezaprzeczalnie skradł moje serce. Idealnie pasował do spodni, które miałam zamiar uszyć :)

Wczoraj spędziłam nad nimi pół dnia. Nad spodniami. Miałam już skrojone, zostało szycie. Miał być zamek, żeby łatwo było założyć. Pierwotnie chciałam wszyć zamki również na dołach nogawek od zewnętrznej strony, jednak zrezygnowałam. Spodnie uszyłam na rozm. 104/110. Mój Syn nosi obecnie 98. Dzięki takiej długości powinny być dobre jeszcze w przyszłym roku. Nogawki wystarczy podwinąć. Zamki utrudniałyby wywinięcie. Do środka kupiłam kawałek pikowanej z ociepliną podszewki. Nie za grube to jest, więc spokojnie nadaje się na spód spodni i nie krępuje ruchów, nie tworzy sztywnego pancerza. Dzięki temu, że to nie polar, łatwo je wsunąć na rajtuzy dziecku. Nogawki gładko wchodzą.

Gdy byłam mniej więcej w połowie szycia, a przyszła pora by jechać po Syna do przedszkola, okazało się, że zaczął padać śnieg! A rano świeciło słońce...przywołałam zimę na chwilę. Szkoda, że nie mam takiej siły sprawczej wysyłając kupon w lotto.

Model 624 z Burdy dla dzieci 01/2013. 



Patki to tylko ściema, nie ma kieszeni. Nie lubię robić wpuszczanych, wychodzą mi ze średnim skutkiem. Wiem, że wprawa czyni mistrza, ale... no nie lubię. Patki nie wyszły idealnie proste, gdyż w formie wypustki wszyłam taśmę odblaskową do odzieży. Sama w sobie jest dosyć miękka, jednak złożona na pół robi się lekko twarda. Maszyna szyła opornie. Na łukach widać niedociągnięcia, których nie chciało mi się pruć i poprawiać.



Kolana wzmocnione poprzez podwójny materiał wierzchni, tak jak nakazuje wykrój. Wszyte również odblaski.





Stębnówki, szczególnie te przy zamkach robię zazwyczaj stopką do wszywania zamków. Dzięki temu szew udaje mi się pięknie prowadzić blisko krawędzi, bez obaw że najadę stopką na zamek, przez co na przykład mi się stopka odbije i zboczy z kursu.



Wszywać zamki lubię i nie boję się ich. I efekt zazwyczaj jest dużo lepszy niż tutaj. Ponieważ wszyłam przy zamku taśmę odblaskową, maszyna miała do zszycia kilka warstw: taśma, zamek i ortalion. Wyszło na tyle grubo, że niestety brzydko ciągnie na dole zamka. Na samych spodniach nie rzuca się to jakoś tragicznie w oczy, jednak na zbliżeniu już razi. Szczerze, bałam się poprawiać, nie miałam pewności, że wyjdzie mi lepiej.







Spodnie mają wszędzie stębnówki, na szwach wewnętrznych podwójne, na zewnętrznych nogawek pojedyncze. Wszystko po to, by po wszyciu ociepliny, na szwach nie było grubo i nie uwierało dziecka.











Pupa również wzmocniona poprzez dodatkową warstwę tkaniny przyszytą podwójną stębnówką.

A poniżej spodnie od środka :) Moim zdaniem wyglądają równie ładnie :)











Szelki zapinane na zatrzaski, guzik jak przy patkach to tylko atrapa.



Podczas robienia zdjęć, Marcel stwierdził, że się położy na spodniach, bo przecież są jego ;) I to takie zabawne :D



A tutaj Synuś w nowych spodniach i w bluzie, którą pokażę w kolejnym poście ;)







Spodnie nie są idealne, wiem gdzie zrobiłam błędy. Kolejne na pewno wyjdą mi lepiej. Jednak i tak jestem z nich bardzo zadowolona. Są ciepłe i wesołe. Żadne inne dziecko takich nie ma :D

Szyjąc spodnie wzięłam udział w wyzwaniu zamkowym na grupie Tydzień Szycia Dzieciom. Więcej o grupie i wyzwaniu TUTAJ.  

Edit: Zapomniałam wspomnieć ile kosztowały mnie te spodnie. Rzadko mówię o wydanych pieniądzach, bo zwyczajnie uważam, że nikomu nic do tego ile wydaję i nie lubię, by zaglądać mi w portfel. Jednak kto ma dziecko, wie ile fajne spodnie na śnieg mogą kosztować. od 100zł w górę. Za metr ortalionu i pikówki zapłaciłam w sumie 21 zł. Nie zużyłam całości materiałów, w zasadzie wystarczyłoby kupić po 70-80 cm. Zatrzaski, guziki i zamek miałam w domu w zapasach. Także można uznać, że spodnie wyniosły mnie ledwo 20 złotych polskich. Fajnie jest szyć, prawda?

Pozdrawiam, P.

13 komentarzy:

  1. Zimy nie było, bo spodni nie było. Spodnie są - zima jest!

    Marcelek to Szczęściarz, że ma taką Mamusię! Z kawałka materiału wyczarowała dla synka megastyczne spodnie, a z wiosennego nieba wyczarowała mu śnieg:)
    I jak tu nie KOSIAĆ takiej Mamusi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję <3 aż się wzruszyłam :*

      Usuń
  2. Nie przyszłoby mi do głowy szyć dla mojej córki spodnie śniegowce - uznałabym to za zbyt skomlikowane i prawie niewykonalne... a Ty usiadłaś i machnęłaś, ot tak po prostu! szacun! świetne są :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :* nie tak po prostu, trochę mnie nerwów ten zamek na odblasku kosztował :) cieszę się, że się podobają :D

      Usuń
  3. wow no fajnie jest szyć fajnie :) tylko trzeba umieć tak odważnie jak Ty ;p :) super w nich wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam od razu jak ja, wystarczą dobre chęci, gwarantuję :) ja jeszcze bardzo dużo muszę się nauczyć, wystarczy się nie bać i ryzykować :)

      Usuń
  4. Szeroko otwieram buzię ze zdumienia :D Wyszły rewelacyjnie! A jak jeszcze napisałaś o tym ile kosztowały, to już w ogóle nic, tylko zbierać zęby z podłogi ;) Te dodatkowe wstawki na kolanach i pupie to dobry pomysł na zabezpieczenie najbardziej narażonych miejsc.
    A w którym sklepie znalazłaś taki wybór ortalionów?
    Znam ten ból, kiedy jest już na tyle dużo warstw, że maszyna nie chce szyć... trochę to frustrujące i często mnie zniechęca na jakiś czas do szycia. Ja jakoś nie czuję się jeszcze na tyle pewnie, żeby szyć dwuwarstwowo i to jeszcze z szelkami ;) nie licząc śpiworka do spania, ale to było całe 6 kawałków i zamek, więc zupełnie inny stopień skomplikowania (a właściwie NIEskomplikowania)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ortalion kupiłam stacjonarnie we Wrocławiu, na ul. Robotniczej 1. Jedna z dziewczyn tam pracujących sprzedaje ichnie bawełny na grupie na fb Tanie Tkaniny-Wrocław https://www.facebook.com/groups/704514299661456/
      Myślę, że i ortalion sprzeda wysyłkowo jakby do niej napisać :)

      i Dziękuję za tyle miłych słów, serce rośnie :)

      Usuń
    2. Eh i kolejna grupa... puścicie mnie z torbami ;) miałam się tam wybrać jak ostatnio byłam we Wro, ale mi czasu zabrakło... :(

      Usuń
  5. No spodnie są takie cudne, że ja nie mogę!!!
    I z tymi kosztami - oj tak, jest nieziemska różnica...wiadomo, że jeszcze czas trzeba doliczyć, ale tak naprawdę 3h i coś tam do ubrania gotowe. Dziś w 15 min uszyłam bluzkę Wojtkowi, z jakiś tam kawałków zalegających w szafie ....kurcze no bluzka jakieś tam 20zł kosztuje , w sumie nie tak dużo, ale jak się weżmie pod uwagę , że trzeba trójkę dzieci ubrać i jeszcze stroje karnawałowe teraz mnie czekają ;) . No kupiłam ostatnio materałów za 50zł...żeby dla koleżaniki Ani na urodziny uszyć ubranka...jakąś bluże dresową, coś tam i coś tam....dostanie wielki prezent....tylko za 50zł :) Także ja bardzo lubię szyć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dokładnie jest tak jak mówisz! Ja czasem sobie myślę, że ok - kupię w pepco bluzę za 20zł..więc po co szyć, ale jak widzę nawet jak sie taka bluza zachowuje po 2 praniach...no masakra jakaś. Ja mam jedno dziecko do ubrania, ale nie oszukujmy się, to są zawsze koszty. Bo dziecko nie wyrasta z jednej bluzy, tylko wyrasta na raz ze wszystkiego i trzeba skompletować całą garderobę na nowo średnio co 3-4 miesiące. Dlatego też uwielbiam szycie :D na bieżąco szybko się coś wyczaruje, małym kosztem przy ilości rzeczy które nam potrzeba dla dzieciaka.

      Usuń