sobota, 14 listopada 2015

Koszulki AGF

4

AGF, co w wolnym tłumaczeniu oznacza Absolutnie Genialną Fabrykę :D 
A tak serio AGF czyli Art Gallery Fabrics to producent cudownych patchworkowych bawełen oraz po prostu rewelacyjnych dzianin, w których jest absolutnie zakochana. 

A wszystko za sprawą Gosi z Cotton Cafe. Gosię poznałam kiedyś przypadkowo i połączyła nas wspólna pasja, jaką jest szycie. Do tego należy dorzucić szczyptę naszej gadatliwości i jest mieszanka :D 

 Tak nawiasem mówiąc Gosia jest jedynym w Polsce dystrybutorem materiałów marki AGF. Każda moja wizyta w jej pracowni to terapia kolorami. Napawam się widokiem cudownych tkanin, a teraz również dzianin. Nie byłabym sobą, gdybym kilku szybko nie wzięła...wszak wołały do mnie z półek: weź mnie, weź mnie! wszystkie tak samo piękne, niesamowicie miękkie w dotyku...boję się, że jak dalej będę tak słodzić, to Wam się mdło zrobi. Ale to święta prawda!

Zresztą oceńcie sami. 
Koszulki wg sprawdzonego wykroju na koszulkę z raglanem, r. 104 Ottobre.

Dzianina w brzozy oraz w sowy są z AGF, gdyby ktoś jak ja zapałał do nich namiętnością, zapraszam do grupy na FB <klik> gdzie można je kupić :)

Uzupełniłam je dzianiną w pięknym chabrowym kolorze, którą już kiedyś wykorzystałam w tym zestawie <klik>  Zużywając jej resztki załapałam się na wyzwanie listopadowe TSD :D 

Dziś rano, robiąc zdjęcia koszulek, cierpiałam bardziej niż zwykle, iż nie potrafię robić dobrych zdjęć, ani nawet zadowalających. Obawiam, się że te nie pokażą całego uroku tkanin, które zapierają dech w piersiach. Jak zawsze liczę na waszą nieokiełznaną wyobraźnię Kochani :*

























Pozdrawiam cieplutko, P.

środa, 4 listopada 2015

Bluzka dla Mamy w ramach wietrzenia szafy

1

Uszyłam sobie we wrześniu bluzkę. Całkowicie z materiałów, które zalegały mi w szafie.
Przód wykrojony z czegoś w rodzaju bawełny sukienkowej. Lejące dosyć, miękko się układa. Nie jest to dzianina. Rękawy i tył z kolei to dzianina pętelkowa batikowa. Oba materiały w szafie przeleżały ponad rok. Kupione z całkiem innym pomysłem, odczekały swoje i w końcu doczekały się mojej weny.

Wykrój na raglan. Miał to być idealny raglan. Wg wielu zwariowanych dziewczyn z najlepszej grupy na świece :P wiecie, że o Was mowa Wiedźmy :*
W każdym razie, wykrojem w formie pdf podzieliła się koleżanka. 
Wydrukowałam. Zaczęłam sklejać....do jasnej ciasnej nienawidzę sklejania wykrojów, dlatego nie korzystam z papavero. Chwilowe zaćmienie spowodowało, że o tym zapomniałam. Bo kurcze no, to przecież idealny raglan. Więc gdy w końcu skleiłam..wycięłam...i o zgrozo wykrój wyszedł gigant. Do małych nie należę, OK. WIEM. Ale bez przesady. 
Wtem objawienie...sprawdziłam skalę...10cm u mnie miało 11...zatem wszystko jasne.
Kolejne objawienie. Mam ten wykrój w oryginale w burdzie. (tak, tak tutaj możecie się śmiać).

Burda 02/2010 model 112A.

Nowy wykrój, szycie. 
Raglan dla mnie idealny nie jest. Dekolt kompletnie się nie układa, jest za szeroki i dziwnie sterczy, trzeba by ściąć już na wykroju. Mnie się jednak takich wygibasów robić nie chce. 

Zamierzam szukać nowego idealnego raglanu...który znalazłam. Ale o tym w kolejnym poście :P 










Pozdrawiam, P.