czwartek, 23 czerwca 2016

Ubrania do zadań specjalnych

1

Kocham szyć. Dlaczego?
Bo mogę.
Bo dzięki niemu mam wpływ na to, jakie rzeczy nosi moje dziecko. Z dobrej jakości materiałów. I przede wszystkim, podczas produkcji, nie wykorzystujące siłę roboczą małych dzieci w fabrykach pracy na wschodzie. Przesadzam? Może. Pewnie tak. Ale, gdy szyję te ubrania sama, wiem, że nie robię tego za miskę ryżu.
Bo szycie daje mi wolność. Daje mi swobodę. Dzięki niemu mogę wyżyć się artystycznie. Pokłady kreatywności, które w sobie mam (a tak "skromnie"mniemam) mają swoje ujście. 
Bo jest przejawem mojej miłości do syna. Jemu poświęciłam swoją pasję. Nie umiem inaczej i bardziej pokazać mu, że go kocham. 




Koszulka raglanowa w r. 110. Ukochany wykrój, zmęczony w tym sezonie chyba maksymalnie. 
Ale czy kupując koszulki w sieciówkach, patrzymy na fasony? Szukamy nowych? Nie. Wszystkie koszulki na jedno kopyto, różnią się co najwyżej kolorem. 
Więc dlaczego nie korzystać z jednego wykroju, sprawdzonego? Bez ryzyka. 


Spodenki lniane to kolejne oblicze jednego i tego samego wykroju co tutaj <klik>. Przedłużyłam, dodałam mankiety, zmieniłam pasek. Uwielbiam len latem. W 30-stopniowym upale sprawdza się doskonale. 


Kapitan statku pirackiego potwierdził - Ahoj! Rzucamy kotwicę! 
Żadne wojaże mu nie straszne w takim stroju. 













Chodzi mi po głowie tutek na taki pasek. Co Wy na to? Byliby chętni?

Pozdrawiam, P.